FANDOM



Scena: Klasa Pani Bustier.


Dyrektor: Macie jeden dzień na samodzielne zaprojektowanie własnego elementu ubioru. Już za 10 godzin waszą prezentację oceni znakomity projektant mody, Gabriel Agreste, ojciec waszego kolegi z klasy, Adriena Agreste’a. Co więcej, Adrien założy zwycięski projekt na następną sesję
zdjęciową. Oto temat tegorocznej pracy: melonik.


Scena: Podwórze szkoły.


Marinette: Melonik? Melonik. Melonik. Melonik. Melonik! Nie mam ani jednego szkicu melonika. Mam cylindry, czapki, nawet kapelusz z rogami.
Alya: Hmhmhm.
Marinette: Chcesz berecik? Już ci kleci. Chcesz sombrero? No problemo. Ale melonik? A wiesz co? To nie ma znaczenia, bo i tak zrobię z siebie idiotkę na spotkaniu. Potknę się o mój głupi melonik i wpadnę na pana Agreste’a! On dozna wstrząsu mózgu i Adrien mnie znienawidzi! Nigdy nie zostanę światowej sławy projektantką! To już jest mój koniec!
Alya: I to wszystko przez melonik? Pokaż mi co tam masz. Na pewno coś się uda znaleźć.
Marinette: Zapomnij, jestem beznadziejna. Pewnie i tak wszystko zepsuję.
Adrien: Hej, Alya. Jakie fantastyczne szkice.
Marinette: Aaa!
Adrien: Nie wiedziałem, że masz taki talent.
Alya: Eee… Wielkie dzięki, ale nie są moje. Te świetne projekty należą do Marinette. Odlotowe, co nie?
Marinette: Hehehehe…
Adrien: Masz wielki talent, Marinette. Myślę, że możesz wygrać ten konkurs.
Marinette: Ee… wiesz… tak, ja lubię ten… modę, co… eee… mierzy… wy… wysoko.
Adrien i Alya: Hę?
Marinette: Ee… No, taką na głowę, znaczy… Ee… ee… dzięki?
Adrien: Spoko. No i powodzenia. Może założę twój melonik na następną sesję.
Marinette: Hehehe… Eee…
Alya: Kobieto, nie możesz tak się spinać. Słyszałaś go? On myśli, że masz szansę wygrać!
Alya i Marinette: Aaa! Hahaha!
Sabrina: Zauważyłaś jak Adrien zareagował na rysunki Marinette?
Chloé: Wszystko widziałam! Ona? Miałaby wygrać? Wątpię. Jak Adrien zobaczy mój projekt, przekona ojca, żeby mnie przyznał nagrodę. Hm.
Sabrina: Na pewno tak będzie, Chloé. Ty zawsze wygrywasz. Twój projekt zmiecie inne z powierzchni Ziemi.
Chloé: Tak, zgadza się. Muszę tylko przechwycić ten jej notatniczek.
Alya: Dziewięć godzin do prezentacji.
Marinette: Jej, zaszywam się w ogrodzie inspiracji. To na razie. Nic mi nie jest! Wszystko w porządku! Aa!
Alya: Hehehehe.


Scena: Siedziba Władcy Ciem.


Władca Ciem: Pora poszukać naszej kolejnej ofiary, moje małe, podłe Akumy. I rozprawić się z Biedronką i Czarnym Kotem. Ich Miracula będą wreszcie moje!


Scena: Przed Wieżą Eiffla.


Marinette: Kurcze, trudno tak rysować pod presją czasu.
Tikki: Zwykle ratujesz świat pod presją czasu. Narysowanie melonika to dla ciebie drobiazg.
Marinette: Hmm… To doskonały pomysł. Ozdobię go drobiazgami.
Marinette i Tikki: Hihihihi.
Xavier: Ach, co za dzień. Co za dzień. Naprawdę przepiękne popołudnie. O, Edgar, cześć pięknisiu. No brawo. Bardzo zgrabny obrót.
Roger: Sio, skrzydlate szczury. Ile razy mam panu powtarzać, panie Ramier? Zakaz karmienia gołębi.
Xavier: A-ale…
Roger: Chyba zna pan przepisy? Dokarmiane ptaki brudzą wszędzie naokoło.
Xavier: Ale… ktoś musi nakarmić biedne gołębie.
Roger: Panie Ramier! Ma pan już zakaz wstępu do wszystkich paryskich parków. Proszę odejść, albo wezwę władzę. O, chwila, ja jestem władzą. WYNOCHA!
Marinette: Wiesz Tikki, strasznie mi szkoda tego człowieka.
Tikki: Zachowywał się dosyć dziwnie. Wyglądał jak człowiek-ptak. Brakowało mu jeszcze tylko płaszcza z piórami do kompletu.
Marinette: Płaszcz z piórami. Mm… Dziękuję za podpowiedź.


Scena: Siedziba Władcy Ciem.


Władca Ciem: Biedny pan Ramier. Ma poczucie niesprawiedliwości. A to jest doskonały grunt dla mojej Akumy. Leć do niego, moja mała Akumo, i zawładnij nim. Panie Gołębiu, jestem Władca Ciem. Ani ten bezwzględny policjant, ani żaden inny strażnik parku nie będzie ci zabraniał dbać o twoich przyjaciół. Bo czymże byłby Paryż bez gołębi i czym gołębie byłyby bez ciebie.


Scena: Ulice Paryża.


Pan Gołąb: Hehehe. Haha. Gru. Gru…


Scena: Przed wieżą Eiffla.


Sabrina: Mhm.
Marinette: Mam!
Sabrina: Haha.
Tikki: Przepiękny melonik.
Marinette: Dzięki, Tikki.
Sabrina: Jesteśmy takie genialne!
Chloé: My?
Sabrina: A, jasne, sorki. Ty jesteś genialna, Chloé. To kiedy mamy… znaczy masz zamiar to zrobić?
Chloé: Z tymi paznokciami? Chyba sobie żartujesz. Tatuś zleci komuś tę robotę.


Scena: Pokój Marinette.


Tikki: Czego ty tam szukasz?
Marinette: Gdzie pióro? Nie przypięłam do melonika gołębiego pióra. A ono musi być i koniec.


Scena: Przed wieżą Eiffla.


Marinette: Ha. Jest!
Roger: Hę? Hm…
Marinette: Ee… Bardzo pana przepraszam… bardzo.
Roger: Aa? Aaaa!


Scena: Autobus.


Marinette: No co jest? Czy nie możemy jechać trochę szybciej?
Kierowca: Przykro mi. Wszystko przez ten wypadek. Musicie wysiąść z autobusu.


Scena: Ulice Paryża.


Marinette: Och! Ee… Ee… To dosyć dziwne.
Nadja Chamack: Gołębie opanowały cały Paryż. To zaledwie jedna z wielu alarmujących sytuacji, które powinny dać władzom do myślenia. Tak, dostałam informację, że pewien Pan Gołąb ma ważny komunikat.
Pan Gołąb: O-o-och, dziś nastał mroczny dzień dla Paryża. Gru! Gru! Ta wiadomość was uskrzydli. Paryż teraz należy do gołębi. Klap, klap. Gru! Gru!


Scena: Trocadéro.


Marinette: Paryż nas wzywa. Tikki, kropkuj! Tak!


Scena: Dachy paryskich domów.


Biedronka: O. A to jest jeszcze dziwniejsze.
Czarny Kot: Czekam tu i czekam, jak jakiś dachowiec. Apsiu. Ach. Mam uczulenie na pióra.
Biedronka: Ehe, rewelacyjnie.
Czarny Kot: Nie dobijaj mnie. A-a… Te ptaki to część problemu. Paryscy strażnicy parkowi znikają bez śladu.
Biedronka: Co?! Musimy natychmiast dorwać Pana Gołębia.
Czarny Kot: A gdzie go znajdziemy?
Biedronka: Hm, tego nie wiem, ale za to wiem, gdzie on może łatwo znaleźć nas.


Scena: Place de Vosges.


Marinette: Zachowuj się normalnie, bo inaczej nie przyjdzie.
Czarny Kot: O co ci chodzi? Zachowuję się normalnie.


Scena: Szczyt pomnika.


Pan Gołąb: Jest już Biedronka i Czarny Kot. Świetna robota, mój przyjacielu. Gołębie opanują świat. Niech żyją gołębie! Gru-hu-hu-hu! Gru!


Scena: Place de Vosges.


Biedronka: I gdzie on jest? Powinien już tu się pojawić.
Czarny Kot: Apsiu! Ee… Ee!
Biedronka: Co jest?


Scena: Dach hotelu Le Grand Paris.


Czarny Kot: Apsiu! Gdzie ten ptasi móżdżek, Pan Gołąb?
Biedronka: Musi gdzieś tutaj być.


Scena: Siedziba Władcy Ciem.


Władca Ciem: Jeśli chcesz, by władzę w Paryżu przejęły gołębie, musisz rozprawić się z tymi dwoma szkodnikami.


Scena: Dach hotelu Le Grand Paris.


Biedronka: Może zwariowałam, ale czuję się jak karma dla ptaków. Aaa!
Czarny Kot: Jakieś propozycje, Biedrona?
Biedronka: Jesteś kotem. Nie jadasz ptaków na śniadanie? Patrz!
Czarny Kot: Ee?
Pan Gołąb: Gru! Piękny dzień. Aż chce się żyć.


Scena: Siedziba Władcy Ciem.


Władca Ciem: Doskonale, a teraz… zabierz im Miracula.


Scena: Dach hotelu Le Grand Paris.


Pan Gołąb: Gru. Gru. Wasze Miracula. Oddajcie je, albo wpadniecie w szpony mych przyjaciół.
Biedronka i Czarny Kot: Aaa! Aa!
Pan Gołąb: Lalali. Uwaga, bo na „trzy” moje kochane gołąbki otworzą ogień.
Biedronka: Eee…
Pan Gołąb: Macie szansę uratować swoją skórę, jeśli oddacie mi Miracula. Raz. Dwa.
Biedronka: Szybko, tnij pręty.
Czarny Kot: KOTAKLIZM! Ach. Proszę, proszę, nasz gołąbek chce uciec na dach.
Pan Gołąb: Ja? Ja nigdzie nie lecę. Chcę upiec dwa ptaszki na jednym ogniu. Gru! Gru! Gruhuhu! Wszystkiego najlepszego! Ja jeszcze z wami nie skończyłem! Gruu! Haha.


Scena: Hotel Le Grand Paris, schody.


Czarny Kot: Muszę się zmywać, bo za chwilę zniknie moje przebranie.
Biedronka: W sumie byłyby to pierwsze koty za płoty.
Czarny Kot: Ha-ha. Bardzo śmieszne.


Scena: Hotel Le Grand Paris, recepcja.


André: Biedronka, Czarny Kot! Grozi mi niebezpieczeństwo straty fortuny, jeśli goście uciekną. Przegonicie te gołębie, prawda?
Czarny Kot: Oczywiście, że tak, ale najpierw muszę coś załatwić.
André: Co takiego? A, wiem. Proszę, tamte drzwi. W środku jest papier. Ale może wolałbyś jednak… kuwetę? Hehehehe…
Czarny Kot: Eee… Nie ważne. Kuwety nie trzeba. Ale… macie może camembert? Przepraszam.


Scena: Pokój Chloé.


Czarny Kot: Sorki. Mam awarię.
Lokaj: Jaki camembert pan lubi?
Czarny Kot: Nie ważne! Aa!
Lokaj: Niepasteryzowany, dojrzewający dwa lata.
Czarny Kot: Dzięki!
Plagg: Aahaaa! Och. Ach. Jestem wykończony. Boli mnie całe ciało. Nie mogę niczym ruszyć.
Adrien: Założymy się?
Plagg: Aa? Aa? Och, moja ty pyszności.
Adrien: Wsuwaj szybko. Trzeba pomóc Biedronce.


Scena: Hotel Le Grand Paris, restauracja.


Biedronka: Świetnie. Stąd będę miała zdecydowanie lepszy widok. Dziwne. Wszystkie gołębie lecą w tę samą stronę. Lepiej polecę za nimi. Hę?
Czarny Kot: Gotowa do akcji, kropeczko?
Biedronka: Ruszajmy.


Scena: Grand Palais.


Biedronka: Czyli tutaj Pan Gołąb przetrzymuje uprowadzonych strażników parku.
Czarny Kot: Grand Palais. Aa… Mój gołębio-radar zareagował.
Biedronka: Albo twój radar się zepsuł, albo Pan Gołąb zostawił strażników bez opieki.
Czarny Kot: Pora wyruszyć na polowanie.
Biedronka: Zaczekaj, Kotku. To… trochę podejrzane. Mam lepszy plan.
Pan Gołąb: W samą porę. Doskonale. Czas się przywitać z naszymi gośćmi. Już za chwilę wpadną prosto w moją pułapkę i wkrótce dostaniesz upragnione Miracula, przyjacielu. Hehehe.


Scena: Siedziba Władcy Ciem.


Władca Ciem: Nie mogę się już doczekać tego momentu.


Scena: Dach Grand Palais.


Biedronka: Jak zniszczymy jego gwizdek na gołębie, schwytamy Akumę. Okej, ty otworzysz okno, ja go złapię i rzucę na dach. Wtedy wyrwiesz mu jego gwizdek.
Czarny Kot: Dobra. Wystrychnijmy go na dudka. A-a-a-psiu!
Biedronka: Aaa! Element zaskoczenia to podstawa.


Scena: Grand Palais.


Pan Gołąb: Didididi! Chodźcie bliżej! Chętnie was wezmę pod swoje skrzydła.
Czarny Kot: Już się robi.
Roger: Biedronko, wyciągnij nas stąd!
Biedronka: SZCZĘŚLIWY TRAF! Moneta? Do czego miałaby mi się przydać moneta?
Pan Gołąb: Nie łudź się, nie wyjdziesz stąd za kaucją. Hahahaha. Gru!
Biedronka: Kocie, łap! Taś, taś, gołąbki!
Pan Gołąb: NIEEEE! Mój gwizdek! Nie-e-e!
Biedronka: Czarny Kocie, bierz go!
Czarny Kot: Hm… A-a-a-psiu!
Biedronka: Aaa!
Czarny Kot: Aaa!
Pan Gołąb: Ach! Ał!
Biedronka: Jest!
Czarny Kot: Ała!
Pan Gołąb: Gru!
Biedronka: Nie masz już tu czego szukać, mała Akumo. Pora wypędzić złe moce! Mam cię! Pa, pa, miły motylku. NIEZWYKŁA BIEDRONKA!
Xavier: Hę? Co się stało? Gdzie ja jestem?
Biedronka i Czarny Kot: Zaliczone.


Scena: Siedziba Władcy Ciem.


Władca Ciem: Wstrętne gołębie, wstrętna Biedronka, kiedyś w końcu was wszystkich pokonam. Hahahahaha.


Scena: Pokój Marinette.


Marinette: Muszę się pośpieszyć, została niecała godzina.


Scena: Podwórze szkoły.


Alya: Co z tą dziewczyną?
Nathalie: Dzień dobry, panu, jestem Natalia, asystentka dyrektora Agreste’a.
Dyrektor: Dzień dobry. Przepraszam, ale gdzie jest pan Agreste?
Gabriel: Jestem tutaj.
Dyrektor: A, tak. Dzień dobry, panu. Witamy w naszej szkole.
Gabriel: Adrien, oprowadź Natalię.
Chloé: O! To pan Agreste! Idzie w naszą stronę.
Dyrektor: Nie da się nie zauważyć, że nasi uczniowie włożyli w te prace całe serce.
Adrien: Hę?
Alya: Gdzieś ty była? Masz melonik?
Marinette: Tak. Oto on. Co?
Alya: Bo… identyczny ma Chloé.
Marinette: Co?!
Chloé: Ach, dzień dobry, panu. Jestem Chloé Bourgeois. Zna pan mojego ojca burmistrza?
Marinette: Arr, to podstępna złodziejka!
Alya: Chcesz, żebym to wyjaśniła?
Marinette: Chyba poradzę sobie sama.
Gabriel: Hmm… Odwróć tablet w stronę pracy panny Bourgeois. To ma być kpina?
Chloé: Aaa! To nie fair! Marinette skopiowała mój pomysł. Po prostu skandal. Jak mogłaś to zrobić?!
Marinette: Przykro mi z powodu tej sytuacji, ale mogę udowodnić, że ten melonik zrobiłam według własnego projektu.
Gabriel: Kontynuuj.
Marinette: Am… Każdy element wykonałam sama. Ozdobny haft, tkaną tasiemkę czy ręcznie zszywane rondo. Wszystko własnoręcznie. Poza tym jest na nim ukryty pewien element, o którym wie tylko projektant. Mój podpis.
Chloé: Łu! Ohaha! Tatusiu!
Gabriel: Znakomita praca. Widać wyraźnie, że masz wielki talent do tworzenia kapeluszy, panno…
Adrien: Marinette.
Gabriel: Gratuluję pięknej prezentacji, panno Marinette. Wygrywasz konkurs.
Marinette: Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!
Gabriel: Adrien będzie nosił twój melonik w następnej kampanii reklamowej.
Marinette: Oo…
Adrien: Świetna robota, Marinette.
Marinette: Hihihihi.
Adrien: O… A-a-a-a-psiu! E, sorki. Mam uczulenie na pióra. Apsiu!
Marinette: Na zdrowie.
Adrien: A-apsiu! Dzięki.
Marinette: Juhu!

Zobacz też...Edytuj

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.