FANDOM


Alya: Wielkie dzięki za przyjście. Mam rewelacje. Przeżyjecie… zaraz… normalnie mega, total szok. Ale pamiętajcie, to tajemnica. Ani mru, mru. Nikomu ani słowa.

Alix: Wiesz, kim jest Biedronka?

Alya: Nie, ale coś równie dobrego. Marinette jest…

Marinette: Czekaj, Alya. Serio myślisz, że to dobry pomysł?

Alya: Ja wcale nie myślę, wiem że jest dobry. Pamiętajcie, dziewczyny, buzia na kłódkę. Jasne? A więc Marinette zabujała się w kimś po uszy.

Alix: Wiadomo, w Adrienie.

Marinette: Co? Ale skąd ty to wiesz?

Mylène: Przecież to widać z daleka.

Marinette: W takim razie… o matko… Adrien też o tym wie.

Rose: Luz, chłopcy nie zauważają takich rzeczy.

Juleka, Mylène i Alix: Mhm.

Marinette: Ach…

Alya: Dobra, więc jest taka sprawa. Przydałoby się, żebyście mogli zaaranżować bardzo romantyczną randkę Marinette z Adrienem.

Rose: Och, ale słodziutko.

Alix: Świetnie.

Juleka: Da się zrobić.

Mylène: My zawsze możemy na ciebie liczyć, więc chętnie ci pomożemy.

Marinette: O, jesteście kochane.

Alya: Mów, Marinette.

Marinette: Opracowaliśmy z Alyą plan działania. Nosi nazwę „Operacja Tajny Ogród”.

Mylène: Sorki, ale po co nam plan? Czy Marinette nie może zagadać Adriena i się umówić?

Juleka, Rose, Alix: Hahahaha…

Alya: Hahaha. Chyba żartujesz? Gadasz, jakbyś nie znała Marinette. Dobra, każda z nas będzie miała kwiatowy pseudonim. Alix, ty jesteś fiołek, Mylène, ty to słonecznik. Juleka to będzie róża, a Rose to tulipan.

Rose: Oo, a dlaczego ja nie mogę być różą?

Alya: Bo róża byłaby zbyt wprost.

Marinette: Co to za pseudonim prawie jak imię? Po południu jaskier ma sesję przy fontannach na Trocadero.

Alix: Czyli Adrien.

Rose: Aaa!

Marinette: Jego ochroniarz, pseudonim „niania” będzie czekał w samochodzie zaparkowanym po drugiej stronie promenady. Ma odwieść jaskra do domu po sesji. Chyba, że stanie się inaczej. Właśnie wtedy my wkraczamy. Krok pierwszy, róża stawia znak „zakaz parkowania”. Idzie z nim do…

Mylène: Hej, a kto jest różą?

Rose: Oczywiście ja.

Alya: Nie, róża to Juleka. Ty jesteś tulipan. Fiołek, słonecznik, róża, tulipan.

Marinette: A więc krok pierwszy. Róża ustawia fałszywy znak koło limuzyny niani. Krok drugi, słonecznik znajduje policjanta i mówi mu:

Alya: „Proszę pana, tamten samochód zaparkował w niedozwolonym miejscu”.

Marinette: „Coś podobnego. Już się zajmuję tą sprawą. Dziękuję, panienko.” Krok trzeci, niania odjeżdża. Krok czwarty, lilia wodna daje znak jak tylko jaskier skończy sesję.

Alya: Lilia wodna.

Marinette: Ale zamiast spotkać nianię, Adrien wpadnie na…

Alya: Lotos.

Rose: Czyli Marinette.

Alix: Ale jak jaskier zauważy brak niani, na pewno napisze do niego wiadomość.

Marinette: Hmhmhm. To niemożliwe. Jaskier zostawia wszystkie rzeczy osobiste w aucie na czas sesji. Nawet telefon. To profesjonalista.

Alix: Ona wie wszystko na temat Adriena. To przerażające.

Rose: Tak. I takie romantyczne.

Marinette: Idziemy dalej.

Alya: „Hej, Marinette. Co ty tutaj robisz? Ale niesamowity zbieg okoliczności”.

Marinette: Wtedy do akcji wkracza tulipan. Dajesz sygnał rikszarzowi, żeby „podjechał tuż obok nich”, a ja muszę tylko powiedzieć Adrienowi…

Alix: Blebleble…

Alya: Masz rację, zazwyczaj tak to brzmi.

Marinette: Ale tym razem będę gotowa. Bo będziecie mnie wspierać. Dam radę, obiecuję.

Mylène: Pójdzie ci świetnie.

Rose: Tak!

Marinette: Wtedy mu powiem: „Skoro nie masz kierowcy, to może wrócimy razem? Hej, patrz, jakie szczęście. Właśnie podjechała riksza.”

Alya: „Świetny pomysł, Marinette, zawsze marzyłem o wspólnej przejażdżce rikszą.”

Marinette: To będzie romantyczna przejażdżka brzegiem Sekwany. A potem mostem Pont des Arts, gdzie wpadniemy na André, lodziarza od lodów dla zakochanych. Wtedy fiołek śmignie na rolkach i obsypie nas płatkami róż. Będzie idealnie.

Rose: To jest takie romantyczne, że aż chce się płakać.

Alya: Jakieś pytania?

Juleka: Jakim ja jestem kwiatem?

Rose: Jesteś różą. Dobrze mówię, tak?

Marinette: Mhm.

Rose: Jest!

Marinette: Operacja „Tajny Ogród” rozpoczęta.

Dziewczyny: Tak!

Vincent: Więcej radości. Wyobraź sobie, że jesz właśnie przepyszny obiadek. O nie, nie, nie. Potrzebujemy… tak jest. Lizaka. Trzymaj.

Auguste: Lizaczek. Lizaczek!

Vincent: Poczuj ten przepyszny smak. Mhm.

Auguste: Lizaczek. Lizaczek.

Mama Auguste: Nie Auguste, lizak nie jest dla maluszków.

Vincent: Dobrze. Doskonale.

Mama Auguste: Dla ciebie mam butelkę ciepłego mleka.

Alya: Wszystkie kwiaty zasadzone?

Juleka: Róża zasadzona.

Mylène: Słonecznik zasadzony.

Rose: Tulipan zasadzony.

Marinette: Świetnie. Róża, naprzód!

Rose: Kto? Ja?

Alya: Nie, ta druga róża.

Juleka: Hej. Chyba mamy problem.

Marinette: Róża?

Rose: Tak, słucham?

Juleka: Kółko utknęło mi na studzience, no i…

Marinette: Róża, głośniej.

Rose: Tak?! Co?!

Alya: Aa! Ciii.

Mylène: O-o. Z czego jest zrobiony ten znak?

Marinette: Z metalu, tak jak wszystkie znaki drogowe. A co?

Mylène: Nie mogłaś go zrobić z tektury, albo czegoś? Idź złapać tego policjanta.

Marinette: Uwaga, sesja jaskra zachwalę się skończy.

Alix: Ach, serio? Więc koniec tych pogaduszek.

Roger: O, kojarzę cię. Chodzisz do klasy z moją córką.

Juleka: O, prsoszę pana. No bo tamten zakaz parkowania.

Roger: Hę? Wiem, te gołębie to istne utrapienie.

Juleka: Hehe…

Marinette: Dawaj różo, do dzieła.

Rose: Oczywiście.

Alya: Nie ty, tulipan. Druga róża.

Rose: Hy! Nie! Stój!

Mylène: Róża, błagam, weź się w garść.

Juleka: NIEPRAWIDŁOWE PARKOWANIE!

Marinette i Alya: Tak!

Roger: Oo. Dziękuję, koleżanko.

Marinette: Brawo, różyczko.

Vincent: Nie, nie, nie, nie, nie, nie… Patrz na mnie. Poproszę o piękny uśmiech.

Auguste: Lizaczek. Lizaczek.

Mama Auguste: Nie, Auguste, mamusia tłumaczyła. Jesteś za mały na lizaki.

Marinette: Biedna kobieta, powinien jej ktoś pomóc.

Alya: Jak tam pójdziesz, Adrien cię zobaczy.

Mama Auguste: O, daj spokój kochanie.

Roger: Kierowco, proszę natychmiast odjechać. Tu nie wolno parkować. No już, szybko, szybko.

Théo: Hej! Uważaj!

Roger: No właśnie, ostrożnie.

Rose: Proszę zawrócić.

Marinette: Brawo, dziewczyny. Krok trzeci zaliczony!

Alya: Cii.

Vincent: Broda trochę wyżej. Tak trzymaj.

Alya: Lotos. Marinette, co ty robisz?

Marinette: Proszę bardzo. Cześć maluszku.

Mama Auguste: Bardzo dziękuję.

Vincent: Na razie. Miłego dnia.

Alya: Uwaga, jaskier rusza.

Marinette: O nie. Proszę bardzo.

Mama Auguste: Dziękuję serdecznie.

Marinette: Nie ma za co. Pa. Kod czerwony, niania wrócił.

Roger: Tak? Hej, kierowco, chwileczkę. Sam się prosiłeś, dostaniesz mandat za niewłaściwe parkowanie, nie stosowanie się do poleceń i zdenerwowanie zazwyczaj spokojnego funkcjonariusza.

Władca Ciem: W człowieku, który tak poważnie traktuje swoją pracę, krew może zawrzeć z byle błahego powodu, dlatego stanowi idealny cel dla mojej idealnej akumy. Leć do niego, moja mała akumo, i zawładnij nim.

Auguste: Lizaczek!

Mama Auguste: Ale dziś z ciebie okropny uparciuch.

Auguste: Lizaczek!

Władca Ciem: Co się dzieje? Jego złość nagle wygasła. Nie tak sobie to zaplanowałem, ale w sumie czemu nie? Czy ktoś widział większą wściekłość niż u dziecka w nieopanowanym napadzie furii? Bobogigancie, jestem Władca Ciem.

Bobogigant: Faciem?

Władca Ciem: Nie żadnym „faciem”. Władca Ciem. Słuchaj, staniesz się zaraz dużym i silnym, i będziesz mógł robić wszystko, co tylko zechcesz. Ale zamian za to przynieś mi Miraculum Biedronki i Czarnego Kota.

Bobogigant: Lizaczek?

Władca Ciem: Nie lizaczek! Miracula! Mi-ra-cu-la!

Mama Auguste: Oo, mój mały synek!

Bobogigant: LIZACZEK! Lizaczek.

Marinette: Ach te dzieci, tak szybko rosną, prawda?

Facet: A, wielka dzidzia!

Mylène: Co? Idziemy!

Alya: Nie ruszaj się chwilę! Aa.

Bobogigant: Lizaczek. LIZACZEK!

Mama Auguste: Auguste!

Marinette: Radzę się nie zbliżać. Na pewno zaraz zjawią się Biedronka i Czarny Kot, i uratują pani synka.

Plagg: O, a ja właśnie miałem mieć przerwę na serek.

Adrien: Błagam, nie zachowuj się jak dzidziuś. Plagg, wysuwaj pazury!

Rose: Yy, dziewczyny, a gdzie jest lotos? Marinette! Co z nią?! Hej, duży!

Dziewczyny: Aaa!

Bobogigant: Lizaczek.

Czarny Kot: Rety, naprawdę duży z ciebie chłopczyk.

Bobogigant: Kicia.

Czarny Kot: Pobawimy się, mega dzidziusiu? Spróbuj mnie złapać! Idziemy porobić chlapu, chlapu. Ale nie wolno nikogo zgnieść, okej?

Bobogigant: Kicia.

Marinette: Wabi go do rzeki, bo tam niczego nie zniszczy. Niezły ruch, Czarny Kocie.

Tikki: Chyba romantyczna randka z Adrienem przełożona.

Marinette: Zamiast tego, czeka mnie randka ramię w ramię z Czarnym Kotem. Tikki, kropkuj! Tak!

Bobogigant: Lizaczek!

Biedronka: Co słychać, Kiciusiu. Widzę, że nie masz doświadczenia z dziećmi, co nie?

Czarny Kot: Żartujesz sobie? Po prostu bawimy się w takiego berka.

Biedronka: Akuma pewnie jest w bransoletce.

Władca Ciem: Bobogigancie, uważaj na tę niedobrą Biedronkę!

Czarny Kot: Hoho. A co to było? Chyba też nie masz doświadczenia z dziećmi. Niezły przelot.

Biedronka: Ha-ha. Po prostu nigdy nie opiekowałam się ponad dziesięciotonowym dzieckiem. Aaa.

Bobogigant: Kicia.

Biedronka: Zmiana planów. Żeby uspokoić dzidzię, potrzebny jest kojec.

Czarny Kot: A widzisz gdzieś kojec takich rozmiarów?

Biedronka: Wieża Eiffla. Stworzymy kojec za pomocą jojo, zaśpiewamy kołysankę, na pewno jakąś znasz, przeczytamy bajeczkę, uspokoimy głosem… pryprypry… a kiedy wreszcie zaśnie, Bang, zniszczysz bransoletkę swoim Kotaklizmem.

Czarny Kot: Dość ciekawa koncepcja. Ale jak my go tam zwabimy? Masz jakiś prostszy plan, może Szczęśliwy Traf?

Biedronka: Jeśli to dla ciebie za trudne, to rób to co ja. Juhu!

Czarny Kot: Tutaj, koleżko! Jak będzie już w kojcu, zaśpiewam mu kołysankę.

Biedronka: Chcemy go uśpić, a nie ogłuszyć fałszami.

Czarny Kot: Co? Ja doskonale śpiewam. Zamiauczę ci kiedyś serenadę.

Biedronka: Hmhmhmhm.

Bobogigant: Lizaczek. Lizaczek.

Biedronka: Hej! Tutaj! Idziemy!

Czarny Kot: Tu mały!

Biedronka: Wielka dzidziu!

Czarny Kot: Tędy!

Biedronka: Nie zwraca na nas uwagi.

Bobogigant: Lizaczek.

Czarny Kot: Też w dzieciństwie lubiłem zabawę autkami.

Biedronka: Patrz, sam z siebie idzie do końca. Świetnie się spisałeś.

Władca Ciem: O nie! Koniec zabawy! Zaatakuj Biedronkę i Czarnego Kota! O NIE!

Biedronka: Doskonale! Teraz Kocie, rozwal bransoletkę Kotaklizmem.

Czarny Kot: Zgodnie ż życzeniem, moja pani. KOTAKLIZM!

Alix: Ech, pojechała sobie z Adrienem rikszą, czy co?

Czarny Kot: Aaa! Słyszałem, że to najlepsze lody w Paryżu.

André: Ee, dzięki, Czarny Kocie.

Władca Ciem: Odwróć się! Spójrz na niedobrą Biedronkę! Złap ją!

Bobogigant: Lizaczek!

Biedronka: Hej, głuptasku, ja nie jestem wcale lizakiem.

Alya: Uu! Niespodzianka!

Rose: Już pędzimy, Biedronko!

Biedronka: Dzięki, dziewczyny.

Bobogigant: Lizaczek!

Władca Ciem: Nie! Nie pozwól uciec Biedronce@!

Czarny Kot: Szybko. Zostało nam mało czasu.

Biedronka: Koniec tych skomplikowanych planów. Czasem najlepiej iść prosto do celu. SZCZĘŚLIWY TRAF! Ozdobny papier?

Czarny Kot: Świetnie. Wymyśl co moglibyśmy w niego zawinąć.

Biedronka: Już wiem!

Alya: Dziewczyny. Dłużej nie dam rady.

Bobogigant: Lizaczek.

Czarny Kot: Kto chce słodkiego, pysznego lizaczka?

Bobogigant: Lizaczek.

Biedronka: Był koń trojański, teraz jest trojański lizak. Koniec twoich rządów, akumo. Pora wypędzić złe moce! Mam cię. Pa, pa, miły motylku. NIEZWYKŁA BIEDRONKA! Dobra. Przyznaję, że radzisz sobie z dziećmi.

Mama Auguste: Auguste!

Auguste: Mama.

Mama Auguste: Kochanie mój.

Biedronka: Musimy się zmywać. Pa, pa, maluszku.

Czarny Kot: Pa, pa.

Mama Auguste: Dziękuję Czarny Kocie. I tobie Biedronko.

Auguste: Dziękuję.

Władca Ciem: Biedronko i Czarny Kocie, Bobogiganta trochę przerosło zadanie, ale obiecuję, że następny mój sługa załatwi was na cacy.

Marinette: Hejka!

Alya: Cześć Marinette!

Rose: Marinette!

Juleka: Tak się o ciebie martwiliśmy.

Mylène: Gdzie zniknęłaś?

Marinette: Też się martwiłam. Nie mogłam was w ogóle znaleźć. Cieszę się, że wszystko w porządku.

Alya: Oprócz twojej randki z Adrienem.

Mylène: Tak? A gdzie on się podział?

Rose: O. Tutaj jest.

Alya: Może uda nam się dokończyć nasz plan.

Juleka: Cudnie.

Marinette: Nie. Koniec skomplikowanych planów. Czasem najlepiej iść prosto do celu. Hej Adrien.

Adrien: Marinette? Skąd się tutaj wzięłaś?

Mylène: Naprawdę to zrobi?

Rose: Ale to romantyczny obrazek.

Marinette: Przyszłam sobie porysować. Nie wierzę, że na siebie wpadliśmy. Hej, czy nie chciałbyś… się przenieść? Znaczy się pieśń… nie, się pleśń. A, nie ważne. Nie daj czekać kierowcy.

Adrien: Ee, no dobra. Możemy cię podwieźć jak chcesz.

Marinette: Nie, nie trzeba. Wezmę sobie łyżkę. Dzięki.

Adrien: Dobra, jasne. A więc smacznego. Do zobaczenia w szkole.

Marinette: O, czemu powiedziałam „nie”? Co za lamuska. Mogłam wrócić do domu jego samochodem!

Alya: Dałaś radę wydusić jedno zdanie, za nim odebrało ci rozum.

Rose: Jedno dobre zdanie na trzy. Nie było źle.

Mylène: W końcu ci się uda.

Juleka: Na pewno.

Marinette: Dzięki, dziewczyny.

Alix: Nie mówcie, że jaskier odjechał z grządki z nianią.

Alya: Tak, ale nie szkodzi. Wsiadajcie. Przynajmniej przejdziemy się łyżką.

Marinette: Nie mów, że coś takiego chlapnęłam.

Zobacz też..Edytuj

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.