[ Intro ]
Scena: Pokój Marinette[]
Tikki: Marinette! Dzisiaj jest twój wyjątkowy dzień!
Marinette: (układa koszulki) Tak, Tikki, zgadza się. (spogląda na telefon) Nadal nie dzwoni.
(Marinette wychodzi na taras, Tikki leci za nią.)
Tikki: W taki dzień jak dziś, Kwami mają pewną tradycję.
Marinette: (rozgląda się po okolicy) Na serio? Ale fajnie.
Tikki: Nie jestem pewna, czy ci się to spodoba. Nawet nie wiem, czy ludzie dają sobie prezenty urodzinowe.
Marinette: Tikki, naprawdę masz dla mnie prezent?
Tikki: Specjalność Kwami!
Marinette: Ale się cieszę. Co to takiego?
Tikki: (wykonuje taniec w powietrzu i śpiewa, na koniec spluwając czymś na dłonie Marinette) Wszystkiego Miraculowego, Marinette!
Marinette: Eee…
Tikki: O nie, więc jednak ci się nie podoba?
Marinette: Co ty, podoba mi się, jest wspaniały, to jest… Eee… Co to jest?
Tikki: To jest kwagatama. Czyli znak wielkiej przyjaźni Kwami. Robi się ją z włosa posiadacza Miraculum oraz włosów wszystkich poprzednich posiadaczy, a z tych włosów hodujemy przez kilka miesięcy magiczną żywicę i… (Marinette uważnie obserwuje telefon) Marinette, nie chcesz powiedzieć prawdy, żeby mnie nie zranić, ale widzę, że ci się nie podoba.
Marinette: Przepraszam, Tikki, bardzo dziękuję za prezent. Chodzi o to, że Alya miała do mnie zadzwonić. Mamy zabrać jej siostrzyczki do „dentysty” na godzinę czwartą.
Tikki: Czy wszyscy ludzie świętują swoje urodziny chodząc do dentysty?
Marinette: Nie, oczywiście że nie. To taki tajny kod. Oni szykują mi imprezę-niespodziankę.
Tikki: Ale jaka to niespodzianka, skoro się tego spodziewasz?
Marinette: W niespodziance chodzi o to, że wiesz o niej, ale udajesz, że nie. Żeby nie zepsuć zabawy tym, którzy ją szykują.
Tikki: Ale co z dentystą?
Marinette: To taka ściema. Alya będzie udawać, że idziemy do dentysty, ale naprawdę zabierze mnie na moją imprezę-niespodziankę.
Tikki: A jeśli się mylisz?
Marinette: To niemożliwe. Wszystko na to wskazuje, Tikki. (Retrospekcja ze szkolnej szatni, Marinette wita się z Juleką, która podskakuje wystraszona, chowając za plecami pompkę od roweru) Juleka aż podskoczyła, jak zobaczyłam że trzyma pompkę.
(Marinette schodzi z powrotem do pokoju.)
Tikki: A może miała flaka w rowerze?
Marinette: Skąd, Tikki. Wiadomo że tą pompką będzie pompować dla mnie balony. Na imprezie-niespodziance zawsze są balony. Poza tym wczoraj Nino słuchał mojej ulubionej piosenki.
(Retrospekcja ze szkoły. Nino siedzi na ławce, słuchając muzyki w słuchawkach. Marinette siada obok niego i przysłuchuje się muzyce z jego słuchawek.)
Tikki: Może on też lubi tę piosenkę?
Marinette: Żartujesz sobie? On jej nie cierpi. Nigdy w życiu by jej nie słuchał. Chyba że szykuje właśnie muzykę na moją imprezę. To oczywiste. (Retrospekcja ze szkoły. Marinette zauważa Alyę i Adriena, rozmawiających dyskretnie z boku klasy.) Dobrze, jeśli mi nie wierzysz, to czemu Alya szeptała coś sobie z Adrienem, co?
Adrien: (reaguje nerwowo na widok Marinette) Tak, Alya, znam świetnego dentystę. Proszę, masz do niego numer.
Marinette: To oznacza, że Adrien też będzie!
Tikki: Albo że Alya chce zabrać siostry do dentysty Adriena.
Marinette: Dobrze. Wiesz co? Istnieje jeden sposób, żeby się przekonać, czy szykują dla mnie imprezę.
Scena: Piekarnia Tom & Sabine[]
(Marinette stoi w klatce przed wejściem do piekarni.)
Marinette: Obserwuj ich miny. (wchodzi do środka) Mamo, tato, wiecie coś może o imprezie, którą dla mnie wyprawia Alya?
(Tom wrzuca urodzinowy tort do kosza.)
Tom: O imprezie? Jakiej imprezie? Która Alya w ogóle?
Sabine: Troszeczkę przesadziłeś. Mówimy o jej najlepszej przyjaciółce.
Tom: Alya, no tak, Alya! Nie widzieliśmy jej od wielu lat!
Marinette: Widzisz? Rodzice zawsze wiedzą, że szykuje się impreza niespodzianka. (Na klatce rozlega się dzwonek.) A teraz, po drugiej stronie tych drzwi wiadomo kto stoi, by zabrać mnie na imprezę, to… (otwiera drzwi, w których stoi Gina) Babcia?
Tom: Mama?
Sabine: Gina?
Gina: Marinetta! Ale wyrosłaś, moja kochana! Dostałaś mój list z Patagonii?
Marinette: (wchodzi z Giną do piekarni) Tak, ten z Australii, Bali i Estonii też! Więc naprawdę gonił cię niedźwiedź?
Gina: Hahahaha, tak! Ale na koniec się zaprzyjaźniliśmy.
Tom: Mamo, dziś jej urodziny. Pamiętasz?
Gina: A niby czemu tu jestem? (wręcza Marinette prezent) Wszystkiego najlepszego, moja wróżko! Moja przyjaciółka, Eskimoska, zrobiła to specjalnie na twoje dziesiąte urodziny.
Tom: Raczej czternaste.
Gina: Rety, ale ten czas leci. (Marinette otwiera prezent, którym jest znacznie za mała koszulka.) Nic nie szkodzi, poproszę ją w takim razie, żeby zrobiła ci nową.
Marinette: Nie! Ta jest wspaniała! Nic się nie przejmuj, podoba mi się. Dziękuję.
Gina: Ach. Twoja babcia przywiozła też twoje ulubione cukierki. (daje Marinette pudełko z cukierkami)
Lektor: Dolci della Befana.
Gina: Nadal je lubisz, prawda?
Marinette: Tak, bardzo lubię.
Gina: (zakłada Marinette kask) To nie wszystko, moja wróżko. Spędzimy cudowny dzień, tylko ty i ja! Tak jak poprzednim razem. Wezmę cię na karuzelę, potem do zoo, a potem…
Tom: Eee… Mamo… czy mogę cię prosić na chwilkę na słówko?
Gina: Co znowu, Tom?! Chcesz powiedzieć, że nie znam mojej Marinetty, bo ciągle podróżuję?
Tom: Nie, skąd. Chodzi o to, że…
Gina: Myślisz, że nie chce już spędzać czasu ze swoją babcią, tak?
Marinette: Nie. Jasne, że chcę spędzać z tobą czas. Poza tym jeszcze nie ma czwartej.
Gina: No i co? Słyszałeś? Dobra, idziemy, Marinetta, będzie niezła zabawa! (wybiega z Marinette z piekarni)
Scena: Ulice Paryża[]
(Sceny wspólnego spędzania czasu. Marinette i Gina jadą razem na motocyklu. Marinette jedzie na karuzeli, podczas gdy Gina obserwuje ją z daleka. Marinette zjada jeden z cukierków od Giny, po czym wypluwa go, gdy tylko Gina jej nie widzi. Marinette zawija cukierek w papierek i chowa go w pudełku.)
Scena: Ménagerie du Jardin des Plantes[]
(Marinette razem z Giną oglądają żyrafy w zoo. Marinette zerka na telefon. Gina daje Marinette cukierka, ta daje go żyrafie, gdy Gina nie patrzy.)
Scena: Pont des Arts[]
(Gina bierze lody od André. Marinette siedzi na ławce, sprawdzając telefon.)
Marinette: Już po czwartej. Może miałaś rację i nikt nie planuję dla mnie żadnej imprezy niespodzianki. (wypluwa kolejnego cukierka od Giny, chowa go do pudełka)
Tikki: Dlaczego nie powiesz swojej babci, że nie lubisz cukierków?
Marinette: Nie chcę robić jej przykrości. Bardzo rzadko się spotykamy. (Dzwoni telefon.) Aaa! (podrzuca telefon w powietrze i łapie go, od razu odbierając) Alya!
(Alya dzwoni z Place des Vosges. W tle Kim, Juleka i Nathaniel pompują balony.)
Alya: Sorki, chwilę się spóźnię. Zaczekasz na mnie w parku, no bo… (Balon wybucha.) ee, stamtąd jest bliżej do dentysty.
Marinette: Tak! No jasne! O wiele bliżej. Zdecydowanie. Hehe. Zaraz tam będę. (Do Marinette podchodzi Gina z lodami.) Ee. Oo. Przepraszam cię, babciu, ale muszę iść do dentysty z przyjaciółką.
Gina: Absolutnie nie pójdziesz do żadnego dentysty w urodziny. Jedziemy na stację Garden Lyon pooglądać pociągi.
Marinette: Wiesz, Alya ma młodsze siostry bliźniaczki i ponieważ one są dwie, więc muszę jej pomóc i… Ech, co ja wygaduję? To wszystko jest ściema. Wiesz o co chodzi, babciu? Alya urządza mi imprezę niespodziankę i…
Gina: Rozumiem, moja wróżko, nie przejmuj się babcią. Idź do swoich przyjaciół i baw się dobrze.
Marinette: Ale na pewno?
Gina: No jasne, poradzę sobie z tym. Spotkamy się po tej imprezie.
Marinette: (przytula Ginę) Och, dziękuję. Jesteś najlepszą babcią na świecie.
(Marinette oddala się.)
Scena: Piekarnia Tom & Sabine[]
(Tom ozdabia tort. Wchodzi Sabine.)
Sabine: Tom. Słyszę motocykl, one wracają. Chowaj szybko gdzieś tort! (Tom chowa tort w koszu. Gina wchodzi na klatkę za piekarnią.) Gina? A gdzie Marinette?
Gina: Tom miał rację. Jest za duża na spędzanie czasu ze starą babcią.
Sabine: Co? Nie, Tom nigdy tak nie powiedział.
Gina: Jesteś bardzo miła, Sabine, ale nie ma problemu. Taki los. Będę na górze w pokoju, jakby co.
(Gina idzie na górę. Sabine wraca do piekarni.)
Sabine: Musisz iść porozmawiać z matką. Jest taka… O nie!
Tom: Wiem, wiem! A impreza już za moment!
Sabine: Spokojnie, pomogę to naprawić. I weźmiemy twoją matkę na imprezę.
Scena: Place des Vosges i Pokój Marinette[]
(Przeplatane sceny. Marinette bawi się na przyjęciu urodzinowym. Gina siedzi w pokoju Marinette. Chcąc zjeść cukierka zauważa te chowane tam przez Marinette.)
Scena: Siedziba Władcy Ciem[]
(Okno otwiera się.)
Władca Ciem: Co może być silniejszego niż babcia odrzucona przez własną wnuczkę? To kwintesencja rozczarowania i braku zrozumienia. (Motyl ląduje na jego dłoni, Władca Mroku zakrywa go, tworzy Akumę.) Leć do niej, moja mała Akumo i zawładnij zranionym sercem!
(Akuma wylatuje.)
Scena: Pokój Marinette[]
(Akuma wlatuje przez okno i wnika w pudełko z cukierkami.)
Władca Ciem: Befano, jestem Władca Ciem. Oddam ci matriarchalną władzę należącą się babci. Tymi cukierkami będziesz mogła nagradzać wszystkich grzecznych i karać niegrzecznych. Ale zamian za to zdobędziesz mi Miracula tych wstrętnych dzieciaków, Biedronki i Czarnego Kota!
Gina: Tak jest, Władco Ciem! Nadszedł czas by dać im dobrą nauczkę!
(Gina zmienia się w Befanę.)
Scena: Piekarnia Tom & Sabine[]
(Tom i Sabine wspólnie ozdabiają tort.)
Tom i Sabine: Tadam!
Sabine: Dzięki za współpracę. Trzeba się spieszyć. Impreza się zaczyna.
Tom: Zaczekaj. Zawołamy mamę.
Befana: (wlatuje na motocyklu do piekarni przez drzwi) Ty niegrzeczny synku! Nie będziesz rozkazywał mamusi!
Tom: Mamo? Aaa!
(Tom przewraca się o leżący na ziemi wałek. Tort leci w powietrze i ląduje w koszu.)
Befana: Hahahaha. Wiesz co się należy niegrzecznym chłopcom? (strzela w Toma, zmieniając go w węgiel) Węgiel! Nie musisz się mnie bać, moja złotko. Zawsze byłaś dla mnie grzeczna. (strzela w Sabine, zmieniając ją we wróżkę) Zatem powiedz prawdę, Marinetta nie jest u dentysty, prawda?
Sabine: Nie, moja pani.
Befana: Więc zaprowadź mnie do niej.
Scena: Place des Vosges[]
Adrien: Wszystkiego dobrego, Marinette.
(Adrien wręcza Marinette prezent. Marinette patrzy na prezent z otwartymi ustami, stojąc nieruchomo. Alya zamyka jej usta.)
Alya: Możesz to otworzyć?
(Nad plac nadlatuje Befana i wróżka-Sabine)
Befana: (śpiewa) La Befana leci już! W locie miotła zbija kurz! Grzeczne dzieciaki zjedzą przysmaki! (ląduje przed Marinette)
Marinette: Babcia?
Befana: Oszukałaś babcię, Marinetta.
(Adrien ukrywa się za krzakiem.)
Marinette: Nie, ja… Nie wiedziałam, że Alya urządza imprezę niespodziankę.
Alya: Ona mówi prawdę!
Befana: A te wszystkie cukierki, które wypluwałaś?
Marinette: Przepraszam cię, babciu. Ja nie chciałam ci zrobić przykrości.
Befana: Nie jestem już twoją babcią, bo od teraz noszę imię Befana. I zaraz wymierzę ci karę za kłamstwa.
(Befana strzela w Marinette, która uskakuje przed pociskiem. Pocisk trafia Mylène i zmienia ją w węgiel.)
Marinette: O nie!
Plagg: (wylatuje zza pazuchy) Nawet nie zdążyłem nic zjeść.
Adrien: Już po imprezie, kolego. Plagg, wysuwaj pazury!
[Scena transformacji]
(Marinette próbuje uciec, ale wróżka-Sabine blokuje jej drogę.)
Befana: Nieładnie tak odchodzić, kiedy Befana do ciebie mówi.
Czarny Kot: Hej, nie wiedziałem, że babcie mogą być takie wredne.
Befana: Będzie ci do twarzy w białym, mój uroczy koteczku. (strzela pociskiem w Czarnego Kota, ten uchyla się)
Czarny Kot: Niekoniecznie. Jakoś wolę czerń. Podkreśla mój kolor oczu, nie sądzisz?
(Befana strzela pociskami w Czarnego Kota. Czarny Kot unika strzałów i ucieka.)
Befana: Zajmij się tym bezczelnym dachowcem!
(Wróżka-Sabine atakuje Czarnego Kota.)
Czarny Kot: Hej, myślałem że wróżki są spoko!
(Marinette ucieka przed Befana. Befana strzela w Marinette pociskami.)
Befana: Nie uda ci się uniknąć kary, Marinetta! (Marinette przewraca się, upuszczając prezent od Adriena. Befana strzela w prezent i zmienia go w węgiel.) Nie zasłużyłaś sobie na te prezenty, ty rozpuszczona smarkulo! Oto na co sobie zasłużyłaś! (Befana próbuje strzelić, ale brakuje jej amunicji. Sięga do pudełka z cukierkami i wrzuca je do pistoletu.) Spokojnie, nie każę ci długo czekać.
(Marinette chowa się pod stołem.)
Marinette: Nie tak sobie wyobrażałam moją imprezę urodzinową.
Tikki: Musisz przejść przemianę.
(Stół zmienia się w węgiel. Marinette chowa się za innym stołem.)
Befana: Tylko mnie okłamywałaś?!
Marinette: Czarny Kocie!
Czarny Kot: (walcząc z wróżką-Sabine) Czekaj, już ci pomagam! Zaraz!
Befana: (strzela w stół) A może rodziców i przyjaciół też oszukiwałaś, co?!
(Marinette wchodzi na scenę, za nią Befana. Obserwują to przyjaciele Marinette.)
Alya: Musimy pomóc Marinette.
Kim: Tak!
Befana: Nadeszła pora, byś dostała nauczkę!
Alya: (rzuca w Befanę talerzami) Marinette nie jest oszustką!
Befana: Powinien ktoś cię nauczyć dobrych manier!
(Befana strzela w Alyę, zmieniają ją w węgiel.)
Marinette: Alya!
(Kim rzuca się na Befanę, ta jednak strzela i zmienia go w węgiel.)
Marinette: Nie! Kim!
Befana: To właśnie grozi za kradzież cukierków. Niewychowana z was banda dzieciaków.
Rose: Masz zostawić Marinette! To najmilsza osoba na świecie!
Befana: Co za brak szacunku, odzywać się bez pytania! Chociaż z drugiej strony to ładnie, że bronisz koleżanki. No dobrze, mogę zamieniać cię we wróżkę. (strzela w Rose, zmieniając ją we wróżkę) Pomożesz mi zdyscyplinować twoich kolegów.
(Marinette chowa się za scenę.)
Marinette: Tikki, krop…
(Pojawia się Czarny Kot.)
Czarny Kot: Sorki, że musiałaś czekać. Musimy znaleźć lepszą kryjówkę. Pozwolisz?
(Czarny Kot zabiera Marinette z placu.)
Befana: Marinette właśnie ucieka z tym kocurem! Łapać ich!
(Wróżki próbują odlecieć za nimi, ale przyjaciele Marinette je powstrzymują.)
Juleka Marinette jest spoko, zostawcie ją.
Max: Nie pozwolimy ci skrzywdzić Marinette!
Befana: Halo, jak wy się odzywacie do starszych?! To skandal! (zmienia wszystkich w węgiel) Może to was choć na chwilę uciszy.
Scena: Ulice Paryża[]
(Czarny Kot biegnie po dachach, trzymając Marinette.)
Czarny Kot: Musisz być bardzo fajną dziewczyną skoro wszyscy tak cię bronią. Ale o co twoja babcia się złości?
Marinette: Chyba spędziłam z nią za mało czasu.
Scena: Wieża Eiffla[]
(Czarny Kot wskakuje na Wieżę Eiffla.)
Czarny Kot: Nie martw się. Pomogę ci odzyskać twoją prawdziwą babcię. A, o mało nie zapomniałem. Wszystkiego dobrego, Marinette.
Marinette: Dzięki, Czarny Kocie.
(Czarny Kot oddala się. Tikki wylatuje zza pazuchy.)
Marinette: Pora uratować babcię. Tikki, kropkuj!
[Scena transformacji]
Scena: Ulice Paryża[]
(Befana przelatuje nad miastem, zmieniając ludzi w węgiel, albo we wróżki.)
Befana: (śpiewa) La Befana leci już! W locie miotła zbija kurz! Grzeczne dzieciaki zjedzą przysmaki! Za to urwisy złe! W węgiel zamienią się!
(Czarny Kot strąca Befanę kijem z motocyklu. Wróżki łapią ją w powietrzu.)
Czarny Kot: (śpiewa) Czarny Kot zjawia się! Niespodziewanie! Jakoś się nie zrymowało.
(Pojawia się Biedronka.)
Biedronka: (śpiewa) Zwalcza akumę, razem z Biedronką.
Czarny Kot: Oczywiście. Nieźle, Biedronsiu.
Władca Ciem: Biedronka wreszcie zjawiła się na imprezie. Odbierz im Miracula, Befano.
Befana: Zapomniałeś o magicznym słowie.
Władca Ciem: Ekhm, ekhm, ekhm. Proszę.
Befana: O wiele lepiej, Władco Ciem. Ty złodziejaszku, gdzie jest moja Marinetta?!
Czarny Kot: Ja nie pamietta!
Biedronka: Uważaj, bo zaraz pójdziesz do kąta!
Befana: Zajmijcie się tymi zwierzętami. (Wróżki atakują Biedronkę i Czarnego Kota.) Co robi niegrzeczne dziecko, gdy czuje się zagrożone? Szuka kryjówki!
(Befana leci w stronę Wieży Eiffla.)
Czarny Kot: Nie może dolecieć do Wieży Eiffla!
Biedronka: Niby dlaczego?
Czarny Kot: Bo tam ukryłem jej wnuczkę!
Biedronka: Co? Nie, ona jest…
(Biedronka kieruje się do Wieży Eiffla. Befana krąży wokół wieży.)
Befana: Gdzie jesteś, Marinetta? Befana ma dla ciebie coś wspaniałego!
Czarny Kot: (wskakuje na motocykl) Podwiozłabyś mnie? Twojej wnuczki tu nie ma. Chętnie pokażę ci drogę.
Befana: To nie jest przewóz zwierząt! (zrzuca Czarnego Kota z motocykla. Biedronka ratuje go przed upadkiem.) Słodka ta mała Biedroneczka. Będzie z niej świetna wróżka.
(Befana ostrzeliwuje Biedronkę.)
Biedronka: Dzięki za propozycję.
Befana: Nie gardzi się prezentem, ty krnąbrna dziewucho. Wróżki, zajmijcie się tym kocurem, a ja ukarzę tę nakrapianą krzykaczkę.
(Wróżki atakują Czarnego Kota. Befana ostrzeliwuję Biedronkę pociskani, lecąc za nią do góry. Kiedy pociski spadają w jej stronę, Befana unika ich.)
Biedronka: Czarny Kocie, Befana boi się własnych cukierków. Ona też nie może ich tknąć.
(Befana ładuje cukierki do pistoletu.)
Czarny Kot: Akuma musi być w pudełku z cukierkami!
Biedronka: No jasne. SZCZĘŚLIWY TRAF! (wyczarowuje tubę)
Czarny Kot: Nie chwaliłaś się, że grasz na tubie.
Biedronka: Bo nie gram. Ale chyba muszę się nauczyć.
(Befana ostrzeliwuję Biedronkę i Czarnego Kota. Podłoga pod nimi zmienia się w węgiel. Oboje spadają o poziom niżej. Wróżki otaczając ich. Befana podlatuje do nich.)
Befana: Byliście bardzo niegrzeczni. Za karę muszę wam odebrać wasze zabawki.
Biedronka: Dobrze. Befano, wygrałaś. (mruga porozumiewawczo do Czarnego Kota)
Czarny Kot: Okłamałem cię. Przepraszam. Twoja wnuczka jest tutaj.
Biedronka: Nigdy nie za późno na prawdę, co nie?
Befana: Jakoś ci nie wierzę.
Czarny Kot: Chodź, pokażę ci.
Befana: Miejcie oko na Biedronkę.
(Czarny Kot oddala się z Befaną, z rękami ku górze. Biedronka rzuca jo-jo i łapie wąż ogrodowy.)
Biedronka: Bardzo mi przykro, ale muszę was ukarać.
(Czarny Kot prowadzi Befanę do pomieszczenia gospodarczego. Nikogo tam nie ma.)
Befana: Co to ma znów znaczyć? Gdzie ona jest?
Czarny Kot: Chyba jestem notorycznym kłamcą.
(Befana wybiega na zewnątrz. Zauważa windę zjeżdżającą w dół.)
Befana: Tutaj jest! Całkiem nieźle, Marinetta, ale tak łatwo mi nie uciekniesz.
(Befana wskakuje na motocykl i zlatuje na dół.)
Biedronka: Nie martw się o Marinette. Jest bezpieczna.
Befana: (ląduje przed drzwiami od windy) Czekam na ciebie moja droga Marinetto. (Winda otwiera się. W środku są wróżki, związane wężem ogrodowym) Co?
(Biedronka i Czarny Kot lądują za plecami Befany.)
Biedronka: (łapiąc jo-jo tubę) Czarny Kocie, zawór hydrantowy!
Czarny Kot: Z przyjemnością. Kotaklizm!
(Czarny Kot niszczy zawór, wylewa się z niego woda. Biedronka przytyka do niego tubę. Woda wylatuje przez ustnik w kierunku Befany. Befana strzela, zmieniając wodę, tubę i siebie samą w węgiel.)
Befana: Nie!
Biedronka: (bierze zwęglone pudełko z cukierkami i niszczy je. Akuma wylatuje.) Koniec twoich rządów, Akumo. Pora wypędzić złe moce! (Łapie Akumę swoim Jo-jo.) Mam cię! (Otwiera Jo-jo, wypuszczając oczyszczonego motyla.) Pa, pa, miły motylku. (Rzuca zwęgloną tubę w powietrze.) Niezwykła Biedronka!
(Magiczne biedronki naprawiają wszystkie szkody.)
Biedronka i Czarny Kot: Zaliczone.
Scena: Siedziba Władcy Ciem[]
Władca Ciem: Biedronko, Czarny Kocie. Znów udało wam się uniknąć kary, ale możecie być tego pewni, następnym razem was dopadnę i zdobędę wasze Miracula!
Scena: Place des Vosges[]
(Impreza urodzinowa Marinette trwa.)
Gina: No i co u ciebie, André? Powiedz, czy masz towarzyszkę do objadania się słodkościami?
André: Ho, jeszcze nie. Nadal poszukuję idealnego smaku.
Marinette: (przytula Ginę) Babcia!
Gina: Moja kochana. Co zrobiłaś z tą koszulką? (wskazuje na torebkę Marinette ze wzorem z koszulki od Giny)
Marinette: Dobrze ją wykorzystałam. Szyłam to od twojej ostatniej wizyty.
Gina: Jesteś już taka duża, Marinette. I wiesz co? Już koniec z karuzelami i zoo. Na następne urodziny zabieram cię na wspólną podróż.
Marinette: Dziękuję, babciu. Ale pamiętaj, nieważne gdzie mnie zabierzesz, z tobą wszędzie będzie cudownie.
(Tom i Sabine podchodzą z wielkim tortem)
Tłum: (śpiewa) Żyj nam, żyj nam 100 lat! Żyj nam, żyj nam 100 lat! Najlepszego dla Marinette! Żyj nam, żyj nam 100 lat!
(Kim i Ivan podnoszą Marinette. Marinette zdmuchuje świeczki.)
Adrien: Przez to całe zamieszanie nie obejrzałaś prezentu. (daje prezent Marinette, otwiera go. W środku jest talizman, podobny do tego, który Marinette zrobiła wcześniej dla Adriena. Adrien wyciąga swój talizman.) Ja zawsze noszę przy sobie talizman od ciebie. I przynosi mi szczęście. Więc… postanowiłem zrobić talizman dla ciebie.
Marinette: Jesteś taki wspaniały. On jest wspaniały, hehe… Kolizja… Chciałam powiedzieć „talizman”. No tak. A w ogóle to… dziękuję.
Marinette: (siedząc na ławce w oddali) Rozumiesz to? Zrobił to specjalnie dla mnie. Własnymi rękami. Adrien.
Tikki: Moim zdaniem to jednak trochę dziwny prezent.
Marinette: Nie bardziej niż ten od ciebie. (Tikki się obraża. Marinette pokazuje jej naszyjnik z kwagatamą.) Ale oba są dla mnie wyjątkowo cenne.
Tikki: Czyli jednak ci się spodobał!
Marinette: Jasne, że tak. Ważniejsze niż sam prezent jest to, od kogo go dostajesz.
(Adrien stoi w oddali, przyglądając się talizmanowi od Marinette.)
Koniec odcinka.